piątek, 8 listopada 2013

Rozdział I

Jade siedziała na parapecie w swoim pokoju, obserwując latającego na miotłach Jonathana i Regalusa. Już miała tego wszystkiego dość! Ciągłych nieudanych prób zaproszenia jej przez Regalusa, wykładów Jonathana, o tym, jak to on doskonale zdał wszystkie sumy (oprócz obrony przed czarną magią, bo, jak stwierdził, obrona nie będzie mu do niczego potrzebna) i cowakacyjnego szlabanu Syriusza, za to, że ośmielił się trafić do Gryffindoru i jeszcze ściągnął Jade na złą drogę. Na samo wspomnienie matki Syriusza, dziewczyna przewróciła oczami. Walburga Black była przesadzistą kobietą, gotową wydziedziczyć Syriusza, za to zakochaną w Ragalusie. Do tego była przekonana, że Jade byłaby idealną dziewczyną dla jej kochanego syneczka. Na szczęście już jutro razem z Syriuszem, Jonathanem i Regalusem wyjeżdżają na Pokątną kupić podręczniki i nową miotłę dla Jade, a tam spotkają się z Jamesem, Remusem i Peterem - pozostałymi Huncwotami. A zaraz po zakupach wszyscy jadą na ostatni tydzień wakacji do Jamesa. Jade uśmiechnęła się do swoich myśli. Tak, na szczęście to już jutro, nie wytrzymałaby, gdyby miała dłużej  siedzieć sama, tylko z tymi idiotami. Było jej cholernie nudno. Zręcznie jak kot ześlizgnela się z parapetu i zawołała swojego pięknego, białego jak śnieg puchacza Neptuna i przywiązała mu do nogi kartkę z kilkoma pospiesznie naskrobanymi słowami. 

Dasz radę się dzisiaj wymknąć, czy Stworek znowu na ciebie podkabluje? Jeśli dasz radę, czekam tam gdzie zwykle. 
Jade

Wypuściła Neptuna, szepcąc mu do ucha, że ma lecieć prosto do Syriusza i poczekać na odpowiedź. Ptak spojrzał na nią swoimi pięknymi, złotymi oczami i dziobnął ją delikatnie w palec, pokazując tym samym, że wszystko będzie dobrze i nie ma co się martwić. Przecież wykonywał takie polecenia bardzo często, od przeszło pięciu lat! 
Po chwili była już odpowiedź, naskrobana tym znajomym koślawym pismem, który od razu wywołał uśmiech na jej twarzy. Szybko rozwinęła pergamin i przeczytała notkę. 

Jasne, że dam radę! Stworek już nic nie powie, ucieka, kiedy mnie widzi, od dnia, kiedy porządnie oberwał ode mnie patelnią. To za 15 minut pod naszą sosną? 
Łapa
PS.: Jak możesz, przynieś coś do jedzenia, bo nie jadłem nic od rana. Mama się wkurzyła i zamknęła mnie w pokoju za to, że zabrałem Dupalusowi wasze wspólne zdjęcie (to, gdzie gratuluje ci dobrego meczu) i dorysowałem mu wąsy. 

Dziewczyna wybuchła perlistym śmiechem i pogładziła zadowolonego z siebie Neptuna po głowie. Narzuciła na siebie bluzę, wzięła koszyk, do którego włożyła resztkę kurczaka z obiadu, świeżo upieczone bułeczki i butelkę świeżego mleka i pisząc do rodziców krótki liścik, że wychodzi, opuściła dom, aby udać się na tajne spotkanie z przyjacielem. 
***
Ktoś patrzący z boku na tą scenę, z pewnością nie zauważyłby w niej nic dziwnego, po prostu wielki czarny pies, goniący pięknego czarnego kota, z niezwykłymi dwukolorymi oczami. Gdyby jednak przyjrzała im się uważniej, mógłby zauważyć, że wcale nie jest to taka całkiem normalna scena. Po pierwsze, zwierzęta wyglądały, jakby po prostu, najzwyczajniej w świecie się bawiły - pies nie warczał, nie szczekał, nie chciał zrobić kotu krzywdy, kot jakoś nie starał się specjalnie uciec. Gdyby ten ktoś przyglądał im się w dalszym ciągu, zdziwiłby się na pewno o wiele bardziej, ponieważ wybawiwszy się, kot i pies znikli, a zamiast nich pojawiła się dwójka młodych ludzi - drobna, czarnowłosa dziewczyna, z jednym okiem niebieskim a drugim zielonym i wysoki, przystojny chłopak, z czarnymi włosami i uśmiechem gwiazdy filmowej. Rozłożyli się pod drzewem, jedząc kanapki, popijając świeżym mlekiem i roznawiając. 
- Wiesz co, Łapo, tęsknię za chłopakami. I martwię się o Luniaczka, czy wszystko z nim w porządku...
- Nie martw się, już jutro ich zobaczymy, sama się go zapytasz - chłopak uśmiechnął się i objął ją ramieniem. - Ja to tam najbardziej tęsknię za Smarkiem, ciekawa jestem, jak tam sobie radzi z Lily. 
- Hahaha, no baaaardzo śmieszne - dziewczyna szturchnęła go przyjacielsko w żebra. - Przecież wiesz, że wszystko w porządku, inaczej jego rodzice już by nas, a przynajmniej ciebie, poinformowali. Przecież wiesz, jak cię kochają - oddał jej kuksańca i zabawnie zmarszczył brwi. - A tak ogólnie, to kiedy zaczęłaś mowić na Remusa 'Luniaczek', co? 
- Noooooo... - na jej twarz wkradł się rumieniec, co Syriusz szybko podchwycił. 
- Oooooooooch, jak uroczo! 
- Spadaj debilu! 
- Powiedz, kiedy będą małe Huncwociątka? 
- A co ja, Trelawney jestem? Pewnie, kiedy James w końcu poderwie Lily, oświadczy się jej, wezmą ślub i Lily zajdzie w ciążę! A nie mam pojęcia, kiedy dokładnie! 
- Ale mi chodziło o małe Luniątka, nie Rogaczątka - Syriusz znacząco poruszył brwiami, patrząc z satysfakcją na Jade, która starała się zachować kamienną twarz, w końcu jednak wybuchła śmiechem. 
- Sam sie lepiej zajmij malutkimu Łapiątkami, a nie tu innych popędzadz, głupku jeden! 
- Niestyty - tu Syriusz zrobił dramatyczną minę - Żadna nie jest mnie godna! Umrę w samotności! 
- Dla mnie Remus jest tylko przyjacielem, nikim więcej, więc, błagam cię, uspokój się i w końcu przestań mnie ze wszystkimi swatać! Albo próbujesz mnie na siłę umuwić z jednym ze swoich kumpli, bo, jak twierdzisz, są godni zaufania, albo odganiasz wszystkich fajnych chłopaków! Ja nie jestem małym dzieckiem, Syriuszu, umiem o siebie zadbać! - w jej oczach zebrały się łzy, które dziewczyna szybko otarła wierzchem dłoni. 
- Ej, księżniczko, nie płacz - chłopak przygarnął ją do siebie. 
- Ja nie płaczę, po prostu mi się oczy pocą! 
- Taaaa, jasne, oczywiście... - mocniej ją przytulił. Z doświadczenia już wiedział, że nie należy się z nią kłócić, bo chociaż jego argumenty brzmiały sensowniej, ona tupiąc i fochając się, sprawiała, że sprawa była z góry przegrana. Ale właśnie taką ją kochał - jego kochana mała Jade, jego mała siostrzyczka. Zrobiło się już ciemno, dochodziła północ, więc Syriusz stwierdził, że czas już wracać. Zresztą musieli się jeszcze spakować na jutro, a Regalus i Jonathan na pewno zauważyli nieobecność Jade. - Chodź mała, wracamy, późno już, odprowadzę cię. I nie mów, że jesteś już duża i dasz sobie radę, bo jak znowu cię napadnie jakiś pijany mugol, to juz nie będzie tak miło. 
- A jak coś ci się stanie? Nie ma mowy, jak cię złapią, i do tego ze mną, to będzie masakra! Jonathan to  cię chyba zabije! 
- Ale skąd wiesz, że mnie złapią? - mrugnął do niej figlarnie. - Daj spokój, będę uważać, nic ci się nie stanie! Oprócz tego, przecież nie domyślą się, że to ja z tobą jestem! Dla nich będzie to po prostu wielki czarny pies, a ja będę mógł cię chronić, jeśli coś się stanie! - spojrzał na nią błagalnie. Jade jeszcze przez chwilę się wachała. Razem z Syriuszem, nawet jeśli pod postacią psa będzie jej na pewno raźniej, z drugiej strony jednak, nie chciała narażać go na niebezpieczeństwo. W końcu uległa. 
- Dobra, ale nie wchodzisz w obręb światła i idziesz tam jako pies - westchnęła głośno. 
- Jak sobie panienka życzy - chłopak puścił jej oko i już po chwili zamiast niego stał wielki piękny czarny owczarek, z długą aksamitną sierścią, uśmiechając się w jakiś taki psi sposób. 
- Taki jesteś o wiele fajniejszy, wiesz? - Jade ze śmiechem podrapała go za uchem. Jak większość dziewczyn, miała słabość to tej jego psiej postaci, ponieważ dawała jej poczucie bezpieczeństwa. Kiedy był przy niej, wiedziała, że nic złego nie może jej się spotkać. 
Droga do domu minęła im spokojnie. Smutno było jedynie, kiedy nadszedł czas rozstanie. Pocieszało ich jedynie to, że od jutra spędzą ze sobą i pozostałymi Huncwotami jeszcze tydzień na wspólnych postach, zanim w końcu udadzą się do Hogwartu, aby rozpocząć piąty już rok nauki w szkole magii i czarodziejstwa.
***
Następnego dnia Jade wstała wcześnie. Nie tyle, że musiała, po prostu jakoś nie mogła spać. Rozczesała swoje długie czarne włosy, zrobiła delikatny makijaż, podkreślający jej piękne oczy i zajrzała do szafy, z problemem, który męczył chyba każdą dziewczynę - w co by się dzisiaj ubrać? W końcu zdecydowała się na czarne rurki, białą koszulkę na krótki rękaw z lwem i napisem Gryffindor Rules oraz swoje ukochane czarne trampki. Do tego szalik w złoto-bordowych barwach domu i była gotowa. Z uśmiechem na twarzy zeszła do kuchni, gdzie czekało na nią już gorące śniadanie, przygotowane przez mamę - naleśniki z czekoladą i truskawkami. Nadal się uśmiechając, usiadła do stołu i od razu została zmierzona przez brata surowym spojrzeniem. Jonathan nadal miał do niej pretensję, że nie trafiła do Slytherinu i do tego jeszcze obnosiła się z tym faktem, jednak dziewczyna miała to gdzieś. W Gryffindorze dowiedziała się, czym jest prawdziwa przyjaźń i nie obchodziło jej, że, jak to określił Jonathan, zadaje się z samymi 'zdrajcami krwi'. Zjadła śniadanie nie zaszczycając nawet brata spojrzeniem. Kiedy tylko usłyszała dzwonek, od razu rzuciła się do drzwi, aby powitać w nich Syriusza i Regalusa. 
- Syriusz!!! - pisnęła i rzuciła mu się w ramiona. - Tak bardzo się stęskniłam! 
- Ja za tobą też, księżniczko! - Syriusz złapał ją, podniósł do góry i zaczął kręcić się dookoła własnej osi, nie zważając na Regalusa, który miał minę, jakby zjadł coś nieświeżego. Kiedy wreszcie wypuścił ją z objęć, oboje mieli już uśmiechy na twarzach. Regalus odchrząknął głośno, chcąc zwrócić na siebie uwagę dziewczyny. 
- Witaj Jade, chce ci tylko powiedzieć, że dawno cię nie widziałem no i... 
- O, siema Reg, Jon jest w kuchni, my na razie idziemy do mnie do pokoju, Syriusz pomoże mi znieść kufer. Zawołacie nas, kiedy już będziemy jechać do na Pokątną - nie zważając na Regalusa, który chyba chciał coś jeszcze powiedzieć i chwyciwszy Syriusza za ramię, pociągnęła go na górę, do swojego pokoju. Kiedy już znaleźli się na miejscu, obydwoje dostali ataku niekontrolowanego śmiechu. 
- Hahahah, jego mina była bezcenna - Syriusz ze śmiechem rzucił się na jej łóżko. - Wiesz, że on dzisiaj od rana ćwiczył przed lustrem, żeby ci powiedzieć, że ładnie wyglądasz? Ale i tak wymiękł.
- Serio? - Jade również pokładała się ze śmiechu. - A ty skąd to wiesz? 
- No przecież mam pokój obok niego, no nie? Czekaj, pokażę ci, jak wyglądał, kiedy dorobiłem mu wąsy na twoim zdjęciu - zrobił minę, jakby kot nasikał mu do butów i piskliwym głosem zaczął przedrzeźniać brata. - Ty! Jak ty mogłeś? To było moje jedyne zdjęcie z Jade, a ty je zniszczyłeś! Teraz, jeśli ona to zobaczy, to będę już zupełnie skreślony!
- Spoko, szkoda tylko, że nie wie, że od początku był skreślony. Szkoda, bo nawet ładny jest, ale przykro mi, nie przepadam za śmierciożercami - w tej samej chwili ktoś zapukał do drzwi, a zaraz potem w jej pokoju stał zakłopotany Regalus. 
- Macie już zejść na dół, zaraz wyjeżdżamy...
- Jasne Regalusie, zaraz - dziewczyna uśmiechnęła się promiennie, pododując u niego szybsze bicie serca. - Chcę ci tylko przekazać, że moim zdaniem ty również dzisiaj ładnie wyglądasz. 
Syriusz parsknął głośnym śmiechem, a uśmiech na twarzy Regalusa zaczął nieprzyjemnie przypominać to, co kot ma pod ogonem. Zmierzył Syriusza pełnym nienawiści skojarzeniem i błyskawicznym ruchem ręki wyciągnął z rękawa różdżkę. 
- Powiedziałeś jej to! Powiedziałeś! Nienawidzę cię, już nie jesteś moim bratem! Avada Kedav... 
- STOP! - głos Jade był tak silny, że Regalus poleciał na przeciwległą ścianę, a z jego ręki wypadła różdżka. Jade podeszła do niego i pomogła mu wstać. - Reg, nie możesz używać zaklęć niewybaczalnych! SZCZEGÓLNIE zaklęcia uśmiercajacego, SZCZEGÓLNIE u mnie w domu i SZCZEGÓLNIE, że nie jesteś jeszcze pełnoletni! Wiesz, jakie możesz mieć przez to kłopoty? Przecież to twój brat! Naprawde chcesz go zabić? - jej głos był łagodny, lecz w jej oczach widać było smutek. Normalnie chłopak byłby szczęśliwy, że dziewczyna która kochał zwróciła na niego uwagę, tym jednak razem złość go zaślepiła. Nie zauważył nawet, że zdrobniła jego imię. Wyrwał się jej i popchnął ją na ścianę, tak, że upadła. 
- Spierdalaj - mruknął i skierował swój wzrok na brata. - Zginiesz. Zginiesz niedługo i to z mojej ręki. Zaatakuję cię w Hogwarcie, gdzieś, gdzie twoja laska nie będzie już mogła cię uratować! 
Syriusz nic nie odpowiedział. Klęczał przy nieprzytomnej Jade, trzymając ją w ramionach. Po jego policzkach spływały łzy, których nawet nie próbował ukryć. Kiedy podniósł głowę i spojrzał na brata, w jego oczach było tyle bólu i nienawiści, że dopiero teraz do Regalusa dotarło, co takiego zrobił. 
- Ja... Ja przepraszam! Nie mam pojęcia, co takiego mnie napadło! To... To było niechcący! Ty... Ty wiesz, że ja ją kocham! - po jego policzkach również zaczęły spływać łzy. 
- Jeśli coś jej się stanie... Jeśli ona się nie obudzi... - Syriusz zacisnął dłonie w pięści, w geście bezsilnej złości. - To, przysięgam, dorwę cię i zabiję, choćbym miał przeszukać cały świat, aby cię znaleźć! 
- Jeśli z mojej winy coś jej się stanie, to nie będę uciekać... - wyszeptał cicho Regalus, bardziej do siebie niż do brata. Nie wiedział, co zrobiłby, gdyby naprawdę coś jej się stało. Przecież w tamtej chwili to nie był on, czuł, jakby ktoś inny zawładnął jego ciałem, zmuszając go to zrobienia tego. On sam, z własnej woli nigdy nie zrobiłby czegoś takiego Jade. Przecież ją kochał, wszyscy to wiedzieli! Wszyscy oprócz niej... Chłopak stwierdził, że gdy tylko dziewczyna się obudzi, wyzna jej, co do niej czuje. Jednak mijały cenne minuty a dziewczyna wciąż leżała bez życia na podłodze. 
Nagle gwałtownie otworzyła oczy i zaczęła z trudem łapać powietrze. Kiedy tylko zaczęła jako tako normalnie oddychać, spojrzała Syriuszowi w oczy i wyszeptała jedno jedyne zdanie. 
- Musimy szybko jechać na Pokątną. Remus ma kłopoty. Czuję to...
~~~~~
Pierwszy rozdział za mną, mam nadzieje, że przypadnie wam do gustu tak samo, jak prolog ;) Nie mam pojęcia, co napisać, więc przypomnę jeszcze tylko, że 

CZYTASZ=KOMENTUJESZ ;>

czwartek, 31 października 2013

Prolog

5 LAT WCZEŚNIEJ...

Jade Thirlwall stała na peronie, nerwowo ściskając mamę za rękę. Tego właśnie dnia miała pierwszy raz udać się do Hogwartu, Szkoły Magii i Czarodziejstwa, gdzie dyrektorem był legendarny Albus Dumbledore. Powinna już pakować się do pociągu, jednak starała się odwlec to na jak najpóźniej. Spojrzała na swojego starszego o rok brata, Jonathana, który z dumą niósł pod pachą swoją nową miotłę, Kometę 1899. W tym roku miał zamiar dostać się do drużyny Ślizgonów. Jade westchnęła cicho, szukając w tłumie swojego najlepszego przyjaciela, Syriusza Blacka. Miała nadzieję, że on rownież trafi do Slytherinu, bo ona dostanie się tam na pewno. Pochodziła przecież z jednego z najstarszych czarodziejskich rodów, wywodzącego się od samego Salazara Slitherina! Jak mogłaby trafić do innego domu? Prychnęła ze złością i pociągnęła brata za rękaw. 
- Jon, ale czy ja naprawdę muszę iść do Slitherinu? 
- Tak, musisz! I powinnaś być z tego dumna! Wszyscy nasi przodkowie byli w Slitherinie! - krzyknął na siostrę. Widząc jednak jej przestraszone spojrzenie, objął ją ramieniem i ciągnął już spokojniejszym tonem. - Jade, w Slitherinie nie ma nic złego! Będziesz tam z Syriuszem, spotkasz nowych kolegów, na przykład Lucjusza Malfoya i... 
- Syriusz nie trafi do Slitherinu! Mówi o tym od dawna! 
- Na pewno trafi, a jeśli nie, to nawet lepiej dla ciebie! Uważam, że daje ci zły przykład! Na miejscu rodziców już dawno zabroniłbym ci się z nim spotykać! W Slitherinie znajdziesz dla siebie o wiele bardziej odpowiednie towarzystwo! 
- Na przykład Regalus, tak? - fuknęła. Jonathan uśmiechnął sie i pokiwał głową. 
- Regulus będzie dla ciebie z pewnością doskonałym towarzystwem. Nie to, co ten Syriusz... - pokręcił głową z dezaprobatą. 
Jade wyrwała się z jego uścisku i spojrzała na niego ze złością. 
- Ja nie chcę iść do Slitherinu! Tam chodzą sami przyszli śmierciożercy! Ja nie chcę tam iść! Ja chcę do Syriusza! - krzyknęła tak głośno, że kilka osób aż się odwróciło. 
Jonathan zatkał jej buzię ręką, tak, że nie mogła nic powiedzieć, jednak ciągle się szamotała, zwracając na siebie uwagę przechodniów. 
- Jade, uspokój się! Przez takie gadanie może cie spotkać nieszczęście! - wysyczał do niej Jonathan w mowie wężów. Umiał się nią posługiwać, jak każdy w rodzinie, oprócz Jade, która, nie wiedzieć czemu, tylko ją rozumiała. Jade w odpowiedzi tylko spojrzała na niego ze złością i mocno kopnęła w kostkę. Ból był ogromny, jednak wytrzymał, nie mógł jej teraz puścić i okazać słabości. Nagle dziewczyna przestała się szamotać i chłopak był pewny, że lekko się uśmiechnęła. To mogło oznaczać tylko jedno - będą kłopoty. Jonathan nerwowo przełknął śline i z duszą na ramieniu, nadal trzymając siostrę, rozejrzał się. Tak jak się tego spodziewał, w ich kierunku zmierzał, aż kipiący ze złości, Syriusz Black. 
Jonathan jęknął cicho, szykując się na awanturę. Nie przeliczył się, Syriusz, choć młodszy o rok, był mniej więcej wzrostu Jonathana, który do najniższych nie należał. Zanim Jonathan zdążył wyjąć z kieszeni różdżkę, Syriusz już stał przed nim, z rękami położonymi na biodrach i patrzył na niego z nieukrywaną złością. 
- Co. Ty. Do. Cholery. Jasnej. Robisz. Mojej. Biednej. Jade???
- To moja siostra! - Jonathan resztką odwagi postanowił mu się postawić. Był przecież potomkiem Slitherina! Nie pozwoli, żeby jakiś zdrajca krwi nim pomiatał! 
- Twoja siostra, powiadasz? A więc proszę bardzo, skoro ona uważa cię za brata, to nie ma sprawy, ale raczej nie sądzę, żeby tak było! Wypuść. Ją. Natychmiast!!! 
Jonathanowi nie trzeba było tego więcej powtarzać, natychmiast wypuścił bladą Jade z objęć, a ona spojrzała na niego z niechęcią i stanęła obok Syriusza, który nadal miotał gromy w Jonathana. 
- Syriuszu, możemy już iść do pociągu? Trochę boli mnie głowa - zatoczyła się, i upadłaby, gdyby Syriusz w porę nie złapał jej w ramiona. 
- Wszystko w porządku, dasz radę iść? - Syriusz spojrzał na nią z troską, a cała jego złość szybko wyparowała. Choć się do tego nie przyznawał, bardzo troszczył się o tą drobną osóbkę, która była dla niego bardzo ważna. 
Jonathan patrzył za oddalającym się Syriuszem ze złością. Już kolejny raz odebrał mu siostrę! Ale to już ostatni raz, już nie pozwoli temu dzieciakowi nim pomiatać! Trzeba z tym skończyć raz na zawsze! A on właśnie na najlepsze znajomosci w całej szkole. Uśmiechnął się chytrze i, nadal zły, otrzepał szatę z kurzu i dumnym krokiem udał się w kierunku żegnającego się z rodzicami Lucjusza Malfoya. 
***
W tym samym czasie, James Potter, postanowił odszukać sprawców całego zamieszania. Wysoki czarnowłosy chłopak bardzo mu zaimponował, a dziewczyna była naprawde ładna. Uścisnął rodziców na pożegnanie i zapewniając, że będzie w miarę grzeczny, pobiegł do pociągu, w poszukiwaniu tajemniczych sprawców zamieszania. 
Nie było to takie trudne, po prostu był to wagon pierwszy od końca. Oprócz tajemniczej czarnowłosej dziewczyny i jej równie tajemniczego towarzysza, siedziało tam również kilka innych osób. Osobą najbardziej rzucającą się w oczy, była siedząca przy oknie ruda dziewczyna. Wow, ta to dopiero była śliczna... Humor Jamesa pogorszył się jednak natychmiast, kiedy zobaczył siedzącego obok niej chłopaka z długimi, czarnymi, przetłuszczonymi włosami. Oprócz nich w przedziale siedział rownież przystojny blondyn, uśmiechający się nieśmiało i gruby chłopiec, patrzący na wszystkich z przestrachem znad wielkiej torby ze słodyczami. James, to mogliby być twoi kumple! Dawaj chłopie, dasz radę, przecież nie jesteś nieśmiały! 
- Cześć, jestem James Potter, mogę się dosiąść? - posłał im najbardziej promienny uśmiech, na jaki było go stać w obecnej sytuacji. 
- Jasne, jeśli tylko nie chcesz trafić do Slitherinu, bo my Ślizgonom mówimy stanowcze NIE - ta czarnowłosa dziewczyna uśmiechnęła się znacząco, wskazując głową na chłopaka z tłustymi włosami i wymownie przewróciła oczami. Wydawała się bardzo sympatyczna, lecz na pierwszy rzut oka dało się zauważyć, że jest buntowniczką. - Jestem Jade Thirwall, a to jest Syriusz Black - czarnowłosy chłopak lekko się uśmiechnął. Był bardzo przystojny, a uśmiech miał jak gwiazda filmowa - właśnie na takich kolesi lecą dziewczyny. 
- A poznałeś już Smarkerusa Snape'a? Wywalił się jak wsiadał do pociągu - parsknął śmiechem, a chłopak z przetłuszczonymi włosami oblał się rumieńcem. - Smarku, proponujemy kupić nową pelerynę! 
- Tak, tylko tym razem taką, która nie jest zrobiona na kogoś tak wyższego intelektualnie! - James dołączył do zabawy i przybił piątkę z Syriuszem. Już na pierwszy rzut oka było widać, że ci dwoje zostaną najlepszymi kumplami. 
Nagle miedzy nimi stanęła ta ruda. Nie wyglądała na zadowoloną. 
- Przestańcie się już nabijać z Severusa! To wcale nie jest zabawne! 
- No właśnie, powinniście się wstydzić! - obok niej zaraz znalazła się, dusząca się za śmiechu, Jade. - Smarkerus i bez tego jest smutny i chce do mamy, a wy mu jeszcze dokuczacie! - po jej słowach wszyscy ryknęli jeszcze głośniejszym śmiechem. Jedynie ta ruda i Smarkerus nie wyglądali na zadowolonych. 
- Jade, to wcale nie jest śmieszne! Nie powinnaś dokuczać Severusowi, tylko dlatego, że przyjaźnisz się z tymi idiotami! 
- Lily, wrzuć na luz! Czemu ty się wogule z nim przyjaźnisz? Przecież to nie ma sensu, on będzie w Slytherinie z Malfoyem, Regulusem i moim durnym bratem, a ty nie masz szans tam trafić, bo jesteś mugolakiem! 
- Pfffff! Myślałam, że jesteś po mojej stronie! Widać, że jednak jest tu wiecej przyszłych ślizgonów niż tylko Severus! - ruda posłała jej gniewne spojrzenie. - Chodźmy Sev, chyba wolę przyjaźnić się z tymi, którzy uważają, że to, że jestem mugolakiem nie ma żadnego znaczenia! - wyszła trzaskające drzwiami a Snape, z miną, jakby właśnie wygrał milion galeonów, podąrzył za nią. 
- Przecież nie miałam nic złego na myśli! Boszszsz... - Jade demonstracyjnie przewróciła oczami i usadowiła się wygodnie na kolanach Syriusza. Złość już zupełnie z niej wyparowała, teraz przypatrywała się wnikliwie blondynowi z czekoladowymi oczami, który czytał książkę. Chłopak, czując na sobie spojrzenie jej pięknych oczu, podniósł wzrok i spłonął rumieńcem, jednak Jade najwyraźniej to nie przeszkadzało. 
- Jak się nazywasz? 
- Ja? Jestem Remus Lupin. A ty Jade...? 
- Jade Thirlwall - dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i podała Remusowi rękę, a ten z uśmiechem ją uścisnął. Dopiero teraz zauważył, że ma niezwykłe oczy, przepiękne, jedno zielone a drugie niebieskie. Zamrugał gwałtownie. 
- Co się stało z twoimi...? 
- Oczami? - Remus pokiwał głową. Z wrażenia zaschło mu w gardle. Jade chyba to zauważyła, bo wybuchła perlistym śmiechem. - Mam tak od urodzenia, po prostu, były takie od zawsze. To nie ma nic wspólnego z tym, że jestem metamorfagiem. 
- Jesteś metamorfagiem? - Remus aż otworzył usta. Wow, ta dziewczyna była dziwna, coraz bardziej go zaskakiwała, ale przez to chciał ją coraz lepiej poznać. A do tego była taka śliczna... 
- Nooooooo - uśmiechnęła się promiennie, a chłopak poczuł, że się rumieni. 
- No to mogłabyś może, no nie wiem, zmienić coś? Włosy, albo coś takiego? - Patrzył na nią, jak zaczarowany, dosłownie spijając słowa z jej ust. Nie zauważył nawet, że za jego plecami James i Syriusz wymienili znaczące spojrzenia.
- Sorki, ale nie... - Jade skrzywiła się lekko, a uśmiech momentalnie znikł z twarzy Remusa. 
- Przepraszam, nie chciałem... 
- Nie, nic się nie stało, po prostu mam teraz pewne problemy i nie za bardzo mi się to teraz udaje... Oprócz tego lubię mój wygląd, już się do niego przyzwyczaiłam i tak czuję się dobrze - zdobyła się na wymuszony uśmiech.
- No, teraz nie wiem, jak bym zareagował, gdybyś teraz, po tylu latach, nagle stała się blondynką - Syriusz wyszczerzył zęby w uśmiechu, starając się ją rozweselić. Kiedy to nie poskutkowało, zaczął ją łaskotać. 
- Syriusz, przestań! - dziewczyna starała mu się wyrwać, jednak bez skutku, chłopak trzymał ją mocno. - Puść mnie debilu! To wcale nie jest śmieszne! 
- Tylko, jeśli obiecasz, że już nie będziesz się smutać! - chłopak dalej ją łaskotał. 
- No dobra, obiecuje, a teraz mnie puść, bo czuję, że mi śniadanie wraca! 
- Nie ma mowy, to nie jest szczera obietnica - Syriusz pokazał jej język. - James, chodź tu, pomóż mi, bo się wyrywa! Remus, ty też! I ty, no ten pod oknem, też chodź, jak ty się wogóle nazywasz? 
- Jaaaa? - pulchny chłopiec obserwujący całe zamieszanie, spojrzał na niego z wachaniem. Po jego minie widać było, że jest zadowolony, że ktoś taki jak Syriusz zwrócił na niego uwagę. - Jestem Peter Pettergiew. 
- No dobra, nieważne, i tak nie zapamiętam, chodź, ty też nam pomożesz! 
Wszyscy trzymali i łaskotali wyrywającą się i piszczącą Jade, dopóki ich chwili zabawy nie przerwało gwałtowne otwarcie się drzwi, przez które wparowało kilku obecnych i przyszłych ślizgonów, między innymi Jonathan, Lucjusz Malfoy i Regalus, brat bliźniak Syriusza. Malfoy obrzucił ich pogardliwym spojrzeniem, zatrzymując dłużej wzrok na Jade, która posłała mu spojrzenie pełne nienawiści. 
- No prosze prosze, kogo my tu mamy, prawie samych zdrajców krwi męczących przyszłą, a do tego śliczną, ślizgonkę - spojrzał znacząco na Jonathana. - Czemu dobrze nie zająłeś się siostra? Przecież chętnie byśmy ją przygarnęli, prawda chłopcy? - spytał z błyskiem w oku, a pozostali ślizgoni zarechotali obleśnie. Wyjątkiem był Regalus, któryś nagle stwierdził, że jego buty są niezwykle interesujące i Jonathan, który zrobił się aż czerwony ze złości.
- Odwalcie się od niej, dobra? To moja siostra i nie pozwolę, żebyście coś jej zrobili! 
- A co ty tu masz do pozwalania? Po prostu mamy tu do wykonania pewne zadanie, wykonamy je i już nas nie ma. Wypchaj sie młody, chyba, że chcesz, żeby stała jej się krzywda - Malfoy już się nie uśmiechał, na jego twarzy widać było tylko rozdrażnienie. Jonathan chyba to dostrzegł, bo wyciągnął różdżkę z rękawa szaty. Stojący za nim James, Syriusz i Lupin zrobili to samo. Po chwili dołączył do nich Regalus, posyłając bratu pytające spojrzenie, które Syriusz zignorował. Wiedział, że Refalusowi podoba się Jade i bardzo go to złościło. Przecież to była jego mała, kochana Jade! Znał ją chyba od zawsze, razem dorastali! Nie ma mowy, nie pozwoli nikomu, a już szczególnie znienawidzonemu bratu, jej skrzywdzić! 
Malfoy patrzył na nich, śmiejąc się w najlepsze. Rownież wyciągnął różdżkę i mierzył nią w Jade. Pozostali ślizgoni, rownież z wyciagnietymi różdżkami, stali za nim. 
- Myślicie, że możecie się ze mną równać? Jestem czarodziejem czystej krwi, jednym z naprawde niewielu w tych ciężkich czasach. A wy to co? Sami zdrajcy krwi! - prychnął ze złością. Nagle tuż przed nim, jak spod ziemi, wyrosła Jade. Wyzywająco patrzyła mu w oczy, zaciskając palce prawej dłoni na różdżce. Widać było, że jest przestraszona, ale zdeterminowana. 
- Znikaj stąd. 
- Co proszę? 
- Znikaj stąd! Masz zostawić nas w spokoju i zniknąć! Już! Teraz! Natychmiast! JUŻ! - krzyknęła, a w wagonie zapanowała ciemność. 
Pózniej przez całe następne pokolenia krążyły plotki, o dziewczynie z mocą tak niezwykłą, że samą siłą woli, zdołała rozwalić pociąg...
~~~~~
Witam was wszystkich serdecznie na moim nowym blogu, tym razem o Huncwotach :) Mam nadzieję, że spodoba wam się tak bardzo, jak ten o Percabeth i tez będzie tyle samo komentarzy :* Przypominam jeszcze tylko, że 

CZYTASZ=KOMENTUJESZ ;>

środa, 23 października 2013

Bohaterowie

UWAGA! MOŻE ZAWIERAĆ SPOJLERY!!!


Jade "Czarna" Thirwall

Płeć: Kobieta
Wiek: 15 lat (urodzona 1 września 1960)
Dom:  Gryffindor
Status krwi: Czysta krew (jest potomkinią wszystkich założycieli Hogwartu)
Status społeczny: Wolna (ponieważ jest bardzo ładna, ma duże powodzenie u chłopców, jednak raczej nie jest zainteresowana związkami, czuje coś do Remusa, jednak wmawia sobie, że to tylko przyjaźń)
Rodzina: Jest adoptowana, przebrani rodzice Jacob i Jessica Thirwall, brat Jonathan Thirwall
Przyjaciele: Lily Evans i generalnie wszyscy Huncwoci, szczególnie Syriusz Black, który jest dla niej jak brat
Wrogowie: Lucjusz Malfoy, Severus Snape, ogólnie nie przepada za ślizgonami
Specjalne umiejętności: Jest metamorfagiem i animagiem (niezarejestrowanym), przybiera postać czarnego kota


Jonathan Thirwall

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 16 lat (urodzony 24 grudnia 1959)
Dom: Slytherin
Status krwi: Czysta krew (należy do jednego z najstarszych rodów czarodziejskich, pochodzącego od samego Salazara Slitherina)
Status społeczny: Wolny (wciąż czeka na 'tą jedyną')
Rodzina: Rodzice Jacob i Jessica Thirwall, siostra Jade Thirwall
Przyjaciele: Regalus Black, Lucjusz Malfoy, Severus Snape
Wrogowie: Generalnie wszyscy Huncwoci, szczególnie Syriusz Black, który zabiera mu siostrę
Specjalne umiejętności: Jest wężousty


Syriusz "Łapa" Black

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 15 lat (urodziny 13 marca 1960)
Dom: Gryffindor
Status krwi: Czysta krew
Status społeczny: To skomplikowane (nie spotkał jeszcze dziewczyny, z którą chodziłby dłużej niż tydzień)
Rodzina: Rodzice Walburga i Orion Black, brat bliźniak Regalus Black
Przyjaciele: Generalnie wszyscy Huncwoci, szczególnie Jade Thirwall, która jest dla niego jak młodsza siostrzyczka, przyjaźni się też Lily Evans
Wrogowie: Jonathan Thirwall, Regalus Black, Lucjusz Malfoy, Severus Snape, ogólnie nie przepada za ślizgonami
Specjalne umiejętności: Jest animagiem (niezarejestrowanym), przybiera postać wielkiego czarnego psa


Regulus Black

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 15 lat (urodziny 13 marca 1960)
Dom: Slytherin
Status krwi: Czysta krew
Status społeczny: To skomplikowane (nieszczęśliwie zakochany z Jade, która nie odwzajemnia jego uczuć)
Rodzina: Rodzice Walburga i Orion Black, brat bliźniak Syriusz Black
Przyjaciele: Jonathan Thirwall, Regalus Black, Lucjusz Malfoy, Severus Snape
Wrogowie: Wszyscy Huncwoci, szczególnie Syriusz
Specjalne umiejętności: Brak


James "Rogacz" Potter

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 15 lat (urodziny 23 lutego 1960)
Dom: Gryffindor
Status krwi: Czysta krew
Status społeczny: To skomplikowane (zakochany w Lily, jednak ona go nie lubi)
Rodzina: Dorea i Churlus Potter
Przyjaciele: Wszyscy Huncwoci, szczególnie Syriusz, Lily Evans (jeśli można to tak nazwać)
Wrogowie: Lucjusz Malfoy, Severus Snape, ogólnie nie przepada za ślizgonami
Specjalne umiejętności: Jest animagiem (niezarejestrowanym), przybiera postać pięknego jelenia


Remus "Lunatyk" Lupin

Płeć: Mężczyzna 
Wiek: 15 (urodzony 18 lipca 1960)
Dom: Gryffindor
Status krwi: Półkrwi
Status społeczny: To skomplikowane (od pierwszego wejrzenia zakochał się w Jade, jednak uważa, że nie jest jej godny i mógłby zrobić jej krzywdę)
Rodzina: Rodzice Hope i Lyall Lupin
Przyjaciele: Wszyscy Huncwoci i Lily Evans
Wrogowie: Raczej stara się nie mieć wrogów, jednak nie może wytrzymać w jednym pomieszczeniu z Regulusem, śliniącym się na widok Jade
Specjalne umiejętności: Jest wilkołakiem


Peter "Glizdagon" Pettergiew

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 15 lat (urodzony 23 kwietnia 1960)
Dom: Gryffindor
Status krwi: Czysta krew
Status społeczny: Wolny
Rodzina: Brak danych (rodzina się do niego nie przyznaje)
Przyjaciele: Huncwoci
Wrogowie: Jest zbyt tchórzliwy, aby mieć jakichkolwiek wrogów
Specjalne umiejętności: Jest animagiem (niezarejestrowanym), przybiera postać szczura


Lily Evans

Płeć: Kobieta
Wiek: 15 lat (urodzona 30 stycznia 1960)
Dom: Gryffindor
Status krwi: Mugolak
Status społeczny: Wolna
Rodzina: Rodzice Annete i Marc Evans, siostra Petunia Evans
Przyjaciele: Severus Snape, Remus Lupin, przyjaźni się też z Jade Thirwall
Wrogowie: Brak
Specjalne umiejętności: Brak


Severus Snape

Płeć: Mężczyzna
Wiek: 15 (urodzony 9 stycznia 1960)
Dom: Slytherin
Status krwi: Półkrwi
Status społeczny: Wolny
Rodzina: Matka Eileen Prince, ojciec Tobiasz Snape
Przyjaciele: Lily Evans
Wrogowie: Huncwoci
Specjalne umiejętności: Brak

Uwaga! Dokładne dane o bohaterach będą jeszcze uzupełniane ;) Możliwe rownież, że w miarę rozwoju akcji będą się pojawiały rownież zupełnie nowe postacie ;> Prolog już nie długo, serdecznie zapraszam do czytania i komentowania ;*